czwartek, 25 września 2014

Walka

Otoczyli nas. Cała grupa ludzi zrobiła koło dzięki czemu było dość miejsca by popatrzeć na nas. Było nas trzech, mógł ktoś pomyśleć że to nierówna walka jednakże ja byłem bezstronny, to nie była moja bitwa, bitwa toczyła się o czyjąś rację, nie moją. Miałem posłuchać wygranego, zrobić tak jak mi rozkaże. Jego wola miała być spełniona. Pojedynek był dość równy: inteligencja, doświadczenie, lata praktyk, natomiast w drugim narożniku pozornie zwykłe uczucia, mające wielką moc. Po kilku minutach walki wynik był remisem, a ja sędzią, miałem zdecydować kto wygrywa. Lecz nie mogłem, dlatego właśnie tak odbyła się ta walka. Zostawiłem tą sprawę... Została nierozstrzygnięta, zawsze tego żałowałem, pamiętam tylko że bardzo chciałem o nią walczyć, ale nie wiedziałem jak i czy warto, czy mam jakieś szanse, nikt nie potrafił mi pomóc. Ja sam.
Nie potrafiłem się wypowiedzieć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz